RSS
 

Kobiety niestałe, a kino drogie czyli Szczaw i frytki

06 paź

zdjęcie pochodzi ze strony: https://www.facebook.com/SzczawFrytkiTeatr?fref=ts

Julia Rybicka

Jeszcze przed pójściem do Teatru Polskiego w Poznaniu na premierę „Szczawiu, frytek”  zastanawiałam się czy będę o tym pisać. Podejrzewana o konszachty z aktorami postanowiłam oddać panom należyty im szacunek i napisać. Jeśli napiszę dobrze- będzie, że ci „oni” mieli rację, jeśli źle oznaczać będzie, że robię komuś na złość, a jak nic nie napiszę to nazwą mnie tchórzem. Tego mi akurat zarzucić nie można.

To pierwsza premiera w Teatrze Polskim i cieszę się, że tak udana. Węgierska sztuka Zoltána Egressyego w naszym teatrze wybrzmiała bardzo świeżo. Nie ważne jest w jakim kraju dzieje się akcja, temat jest uniwersalny i aktualny. Piłka nożna to wciąż ulubiony sport Polaków. Nie wiedzieć dlaczego. Nie jesteśmy w nim ani wybitnie dobrzy, ani znani na świecie. Tak czy siak jest to narodowy sport i od tego odciąć się nie można. A szkoda. Jako szanująca się kobieta nie mam pojęcia (mimo wielu starań kolegów) czym jest spalony.Mimo tego wybrałam się na premierowy pokaz spektaklu.

Reżyserii podjął się jeden z aktorów teatru- Piotr Kaźmierczak, który w spektaklu gra jedną z ról. Pełna obaw, nauczona doświadczeniem czułam się niepewnie. Niewielu, naprawdę niewielu zdarza się godnie spełnić i udźwignąć  funkcję zarówno aktora jak i reżysera. Kaźmierczak podołał zadaniu. Za co wielki ukłon w jego stronę.

Sztuka opowiada o trzech sędziach: głównym (Mariusz Adamski) i dwóch liniowych (Piotr Kaźmierczak, Jakub Papuga). Trzech (wydawać by się mogło ) zwykłych facetów ma zaraz mecz do rozegrania. Zanim to się jednak stanie dowiemy się czegoś o nich samych. Wśród nich Sędzia liniowy numer dwa przydomek Artysta, romantyk piszący limeryki, alkoholik ubolewa nad utraconą miłością Marianną, która jedyna potrafiła tak dobrze przyrządzić szczaw z frytkami. W tej roli nieoceniony i genialny wręcz Jakub Papuga, który bawi do łez, ale momentami także chwyta za serce  wzruszając. Z jego usta pada tekst, który na sali wywołuje salwy śmiechu: “Andrzej jak nie wiesz co było na boisku, to gwiżdżesz dla gospodarzy (…) po co cie mają jebać jak mogą ci bić brawo”. Sędzia liniowy numer jeden (Piotr Kaźmierczak)  pseudonim Mydło, śliski, lizus, bez swojego zdania, zakompleksiony, narzekający na brak dobrej pozycji i kasy, którego nie stać nawet na zaplombowanie zęba. I trzeci Sędzia główny (Mariusz Adamski) Andrzej zwany Smutnym. Młody, pełen werwy, marzy mu się bycie artystą gwizdka no i UEFA.

To nie tylko zwykła rozmowa trzech sędziów w szatni przed meczem. Z ich opowieści nie tylko dowiadujemy się czym ten piłkarski świat pachnie ( a raczej śmierdzi), ale to ogólnie rzec ujmując to sztuka o życiu. Banalne, ale prawdziwe. Panowie wygłaszają mowy, w których padają hasła, że kobieta jest niestała i nie jest to jej winą. Że kino podrożało, a jedyną rzeczą w życiu wieczną i stałą są mosty…

Aktorstwo pierwszoligowe. Nie ma tutaj gwiazdy, cała trójka panów gra równo. Każdy po swojemu, od początku konsekwentnie trzyma swoją postać w garści.

Świetna choreografia, która imituje bieganie po boisku, rozgrzewki sędziów i piłkarzy, a także samo wejście i wyjście z boiska. Toszto jest istny spektakl taki tam mecz piłkarski. Precyzyzjnie pokazanie jak wyciągnąć kartę z kieszeni, jak pokazać spalonego, wszystko to w najdrobniejszych szczegółach opracowane do perfekcji. Odnośniki do współczesnej POLSKIEJ piłki nożnej (bo warto powiedzieć, że sztuka węgierska, ale także z 98 roku). Okazuje się, że niewiele się zmieniło w tej kwestii. To co poznaniaków mogło ucieszyć to odniesienie (minimalne, bo muzyczne głównie) do poznańskiego KOLEJORZA (drużyny Lech Poznań).

Z klasą, bez tandety, bez przesady, umiarkowane, śmieszne, życiowe, prawdziwe po prostu przedstawienie, które odczytywać można na wielu płaszczyznach. Cieszę się, że Teatr Polski zafundował mi w ten niedzielny wieczór na kolację szczaw i frytki. Jak skomentowała to starsza pani wychodząc z widowni “to trzeba dużo talentu”… I tego tutaj na pewno nie zabrakło.

 

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Teatr

 

Komentowanie zostało wyłączone.